W pierwszym artykule z serii: W co zainwestować 500+? opisałem główne założenia całego projektu. Przeprowadzone w 2017 roku badania potwierdzają, że około 15% beneficjentów programu 500+ oszczędza pieniądze na przyszłość. Wzrastająca w ostatnich latach inflacja pomniejsza realną wartość zaoszczędzonych pieniędzy, drożeje żywność, dynamicznie wzrastają ceny nieruchomości, a więc siła nabywcza zaoszczędzonych środków maleje. Samo odkładanie pieniędzy na kontach typu ROR, czy kontach oszczędnościowych naraża nas na stratę. Najwyższej oprocentowane lokaty bankowe są zwykle swego rodzaju przynętą na nowych klientów. Takie oferty są skierowane do osób, które nie są i nie były przez jakiś czas klientami danego banku, są ograniczone czasowo i pozwalają na oszczędzanie limitowanej przez dany bank wartości środków.

Jeśli nie lokaty bankowe to co?


W pierwszej części całego cyklu omówiłem w skrócie obligacje skarbowe, jako jeden z najłatwiejszych i najbezpieczniejszych sposobów regularnego oszczędzania i inwestowania 500+. Obligacje można bardzo łatwo nabyć, są w miarę bezpieczne (małe prawdopodobieństwo, aby państwo zbankrutowało w ciągu najbliższych 6 lub 12 lat), a do tego mają bardzo niski próg wejścia w inwestycję – można je kupować dosyć regularnie, w miarę jak spływają kolejne środki na nasze konta. Wadą obligacji jest ich stosunkowo niskie oprocentowanie i dodatkowe opłaty w przypadku wcześniejszego wykupu. Z uwagi, iż obligacje skarbowe nie do końca satysfakcjonują mnie pod względem rentowności (inflacja+2%) zdecydowałem spróbować swoich sił na światowych rynkach finansowych. Jak podkreśliłem już na samym początku, nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o inwestowanie na giełdzie. Cała moja wiedza opiera się na książkach, polskich i zagranicznych blogach oraz na działaniu, które właśnie zdecydowałem się podjąć. Projekt ma mieć przede wszystkim wartość edukacyjną i realizować misję Fundacji Pierwsze Skrzypce w zakresie propagowania idee przedsiębiorczości i wolności finansowej. A więc zaczynamy !


Wybór Brokera?


Nie chcę tracić mnóstwa czasu na analizowanie i porównywanie oferty brokerów. Czas to pieniądz, a więc skorzystam z doświadczenia innych.
Blog indeprndenttrader.pl czytam od jakiś 2-3 lat, wcześniej w ogóle nie interesował mnie zakup jakichkolwiek papierów wartościowych. Inwestowałem wyłącznie na rynku nieruchomości. Po jakimś czasie trafiłem na bardzo ciekawy blog lifelongshuffle.com, w którym mieszkający w Sydney Pat stara się osiągnąć finansową wolność pracując w pełnym wymiarze czasu na etacie. Pat publikuje na swoim blogu praktyczne sposoby oszczędzania i inwestowania pieniędzy na giełdzie. 
Dlaczego piszę o blogach independenttrader.pl i lifelongshuffle.com ? W obydwu przypadkach ich właściciele doszli szybko do wniosku, że inwestowanie wyłącznie na lokalnym rynku bardzo ogranicza możliwości rozwoju inwestycji. Wielu lokalnych brokerów (polskich, czy w tym przypadku również australijskich) daje ekspozycję prawie wyłącznie na zakup lokalnych akcji. Zdecydowałem, że ja również nie chcę ograniczać się wyłącznie do polskiej giełdy. Przez jakiś czas obserwowałem nasz rynek, i doszedłem do wniosku, że polskie usługi finansowe są jeszcze zbyt mało rozwinięte i brakuje tu przede wszystkim konkurencji, która mogłaby obniżyć koszty inwestowania. Dochodzi do tego również nieprzewidywalność polskiego sytemu prawnego, wszelkie uchwalane z dnia na dzień ustawy, a także niestabilności i ryzyko związane z potencjalną niewypłacalnością brokera (np. głośny upadek giełdy bitcoinowej). Już na początku odrzuciłem otwarcie konta u niezależnych polskich firm brokerskich, czy inwestowanie w akcje przez brokerów bankowych.


Dlaczego zdecydowałem się na Dif Broker?


Mój wybór padł na Dif Broker. Przy wyborze tej firmy skorzystałem z doświadczenia innych. Zdaje sobie sprawę, że blogerzy przy pomocy linków afiljacyjnych polecają zewnętrzne produkty i usługi zarabiając w ten sposób pieniądze. Z drugiej strony, jeśli sami korzystają z tego typu produktów, czy usług istnieje duża szansa, że ich jakość jest dla nich satysfakcjonująca. Przy wyborze firmy brokierskiej za pośrednictwem, której będzie można nabywać akcje, czy inne papiery wartościowe należy kierować się wieloma czynnikami.
Planuję inwestować w stabilne spółki dywidendowe. Już na samym początku założyłem, że polski rynek akcji jest zbyt mało płynny, ze zbyt małą ilością spółek dywidendowych oraz zbyt krótką polityką wypłat dywidendy, czyli trudno będzie przewidzieć, w jaki sposób zachowają się tego typu spółki w przyszłości. 
Zakup akcji zagranicznych spółek dywidendowych poprzez polskiego brokera jest zbyt kosztowny (wysokie prowizje), dodatkowo dochodzą koszty przewalutowania. Generalnie, jak już wcześnie wspomniałem, polski rynek usług finansowych poprzez zbyt niską konkurencję i inne czynniki wydaje mi się zbyt drogi i bardzo ograniczony. 
W Stanach Zjednoczonych istnieją spółki z wieloletnią historią wypłaty dywidendy, można też stosunkowo łatwo przewidzieć jaka będzie polityka dywidendowa tych firm w przyszłości. 
Polskie firmy wypłacają dywidendy w kratkę, zdarza się, że niektóre z nich wypłacają ją co 2-3 lata. 
Wyszedłem z założenia, że zagraniczny broker pozwoli mi stosunkowo niewielkim kosztem kupować akcje spółek dywidendowych na światowych giełdach, bez większych ograniczeń. 


Jaką wybrać walutę? 


W Dif Broker miałem do wyboru Euro lub USD. Zdecydowałem się na dolara amerykańskiego (USD), póki co to waluta, która daje ekspozycję (możliwość zakupu) na wiele światowych giełd, zatem będę miał do dyspozycji mnóstwo spółek dywidendowych. Dolary amerykańskie łatwo zamienię na inne waluty. 


Obsługa i język menu konta brekerskiego. 


Już w trakcie zakładania konta kontaktowałem się po polsku z Panią Eweliną i Anią z Dif Broker. Korespondencja odbywała się po polsku. Panel administracyjny konta brokerskiego również jest po polsku, zatem dla początkującego inwestora to bardzo duży plus. Po otwarciu konta otrzymałem także dwa polskie nagrania video o akcjach i ETF-ach. 


Opłaty
 


Przelew zasilający konto brokerskie w PLN to koszt 5 € plus opłata skarbowa. Przy pierwszym zasileniu konta poprzez mBank okazało się, że od kwoty 10.000,00 zł polski bank pobrał 35 zł za przelew na konto portugalskiego brokera.
Za zakup/sprzedaż amerykańskich akcji i ETF-ów pobierana jest prowizja 2 centy za akcję, lecz nie mniej niż 15 USD. 
Poza tym trzeba się jeszcze liczyć z opłatą za przechowywanie. Na rachunkach z pozycjami w akcjach, ETF-ach oraz obligacjach opłata za przechowywanie wynosi 0,25%/rok z minimalną opłatą 5,5 USD+VAT/miesiąc od sumy wszystkich pozycji. Opłata za przechowywanie obliczana jest codziennie i pobierana co miesiąc.
Ponadto, jeśli przez cały rok, liczony od ostatniej transakcji, rachunek nie wykazuje żadnej aktywności, ani nie ma otwartych żadnych inwestycji, ponosimy opłatę w wysokości €36 plus VAT. 


Próg wejścia 


Przy otwarciu konta w Dif Broker otrzymałem informację, że wymagane jest zasilenie konta kwotą min. 2.000,00 Euro. Fakt, pewnie mogłem znaleźć coś tańszego, ale mogło być też zdecydowanie drożej. Czasami można znaleźć brokera, który kosztem wyższego progu wejścia oferuje niższe prowizje za zakup i przechowywanie akcji, ale nie byłem zainteresowany taką opcją, w końcu inwestuję skromne środki z 500+, a więc długo trzeba by było czekać, aby nazbierało się 10 tys. USD na start. 


Proces otwarcia  i uruchomienie
konta


Cały proces otwarcia rachunku brokerskiego przebiegł bardzo szybko i pomyślnie. Wystarczyło wypełnić kilka formularzy na stronie Dif Broker, a następnie wydrukować je i podpisać. Na przesłanie dokumentów do Portugalii mamy 15 dni. Można przyspieszyć cały proces wysyłając scany dokumentów do brokera. Jedyną niedogodnością w całym procesie otwierania konta jest konieczność notarialnego potwierdzenia dowodu tożsamości (koszt 7 zł i wizyta u notariusza), ale można to bardzo szybko i praktycznie od ręki załatwić w każdej kancelarii notarialnej.
Po otwarciu rachunku otrzymałem wszelkie potrzebne informacje na maila, mogłem zalogować się na platformę DIF Broker i po zasileniu konta, rozpocząć wreszcie zakupy.
Co ważne, w Dif Broker można handlować ETF-ami bez konieczności zdawania dodatkowych egzaminów, jak to bywa u konkurencyjnych brokerów. Wystarczy wypełnić dodatkowy formularz ryzyka i mamy dostęp do funduszów ETF notowanych na kilkudziesięciu największych, światowych giełdach.
Wraz z e-mailem informującym o otwarciu rachunku, otrzymałem dane do przelewu środków w Euro, USD i PLN oraz dwa nagrania video dotyczące funduszów ETF i akcji.


Podsumowanie


Jak już wspomniałem, planuję inwestować długoterminowo, kupując przede wszystkim akcje amerykańskich spółek dywidendowych stąd też wybór brokera, który daje mi możliwość nabywania akcji na największych światowych giełdach przy stosunkowo niskich kosztach. Być może znalazłbym jeszcze korzystniejszą ofertę na rynku, jednak z uwagi na moje niewielkie doświadczenie w tym zakresie, zdecydowałem się polegać na doświadczeniu innych. Cały proces otwarcia rachunku brokerskiego przebiegł szybko i sprawnie. Cały czas miałem odpowiednie wsparcie ze strony Dif Broker, mam nadzieję, że równie dobrze będzie przebiegała dalsza współpraca z firmą brokerską. Czas pokaże, o czy będę informował w dalszej części całego projektu: „W co zainwestować 500+”?